
|
Człowiek i jego pasja
Koncertujący z aparatem
Intensywna czerwień, migotliwa żółć, postacie uginające się w załamaniach świateł - to jego znak firmowy, wizytówka artystyczna. Od 12 lat pasją Rafała Nowaka jest fotografia, szczególnie koncertowa. Wszystko zaczęło się jednak od oblanego egzaminu. Rafał Nowak - jest fotografem koncertowym. Autorem, który koncentruje się na fotografowaniu zespołów i solistów podczas scenicznej akcji. Dzieło przypadku Na początku była pasja. Reszcie dopomógł los. Po maturze zdawał na studia (wymarzone Międzywydziałowe Indywidualne Studia Humanistyczne na Uniwersytecie Warszawskim). Oprócz tradycyjnych egzaminów pisemnych na tym kierunku obowiązywał także egzamin ustny, który zdawało się na dowolnie wybrany przez studenta temat. W tamtym okresie był, jak mówi, claptomaniakiem czyli fanem Erica Claptona. Stąd łatwo przyszło mu wybrać temat. Praca pt. "Eric Clapton - biały bluesman" ku zdziwieniu autora została przyjęta. Egzamin ustny na skutek kilkugodzinnego spóźnienia profesora odbył się prze telefon. Egzaminatorem był Jan Chojnacki, znawca bluesa, dziennikarz muzyczny, m.in. radiowej Trójki. Profesor zapamiętał telefoniczny egzamin, co później ułatwiło niedoszłemu studentowi znalezienie pracy właśnie w firmie Chojnackiego. Wtedy też Rafał nawiązał kontakt z ówczesnym szefem promocji i marketingu. Okazało się, że poza pracą szef jest muzykiem. Wkrótce zaproponował Nowakowi zrobienie amatorskich zdjęć podczas swojego koncertu. Tak zaczęła się historia fotografowania podczas koncertów. Na początku były to głównie koncerty rockowe i bluesowe. Teraz spotkać go można niemalże na wszystkich ważnych wydarzeniach muzycznych. Jego tematem przewodnim stała się muzyka. Czasem bywa na trzech koncertach podczas jednego wieczoru ale nie rezygnuje też z fotografowania np. podczas spektakli teatralnych czy eventów. Podkreśla, że ma nienormowany czas pracy i nie wyobraża sobie pracy "od do". Nigdy nie miał etatu, bo go nie potrzebuje i nie lubi stagnacji. Rozliczenia i faktury go przerażają. Na pytanie o najdziwniejsze zlecenie odpowiada, że zaskakuje go nie samo wydarzenie ale efekt pracy - zdjęcie. - Robisz zdjęcie i dopiero po kilku godzinach, dniach czy nawet miesiącach dociera do ciebie, że widziałeś tak naprawdę tylko część danego obrazu, a reszta po prostu była nieuchwytna dla oka i widać to dopiero na zdjęciu. To jest magia fotografii - wyjaśnia. Pokazać naturę Męczy go fotografowanie architektury wraz z ludźmi. Nie lubi także pracy z modelami, gdyż nimi można pokierować, odpowiednio ustawić, ująć. Trudniejszą, ale też dającą większą satysfakcję, jest praca z tłumem. - Nad architekturą można zapanować, np. poczekać na słońce czy na pojawienie się odpowiedniego cienia na budynku. Nad ludźmi w tłumie idącymi ulicą już nie da się zapanować. Czekasz na, wydaje ci się, odpowiedni moment, wciskasz spust a po chwili i tak przekonujesz się, że ktoś w tłumie zrobił coś nieprzewidywalnego, odwrócił się, zwolnił, potknął, wyróżnił się wyglądem czy zachowaniem. Niejako zburzył ci obraz. Podobnie jest na koncertach i w Nowym Jorku. Tam zawsze zdarzą się jakieś ewenementy, ludzie którzy wyjdą przed szereg, są inni, wyróżniają się. Jak kogoś fotografuję, to chcę pokazać jego naturę - podkreśla. Postawiony przed wyborem, co woli fotografować: ludzi, naturę czy obiekty wybiera to, na co ma w danej chwili ochotę. Nie lubi robić zdjęć na siłę bądź ludziom, którzy tego nie chcą, mają negatywne podejście. Uważa, że na takim zdjęciu wyraźnie widoczna jest niechęć do aparatu, a w efekcie końcowym do widza-odbiorcy, który zobaczy zdjęcie. Najlepsze zdjęcie zrobił w Tygmoncie (warszawski klub jazzowy) i przez przypadek. Nie uznaje zasad reportażu. - Gdy wchodzisz do zamkniętego środowiska musisz je najpierw oswoić. Robi się to stopniowo. Najpierw dajesz się poznać bez aparatu, później oswajasz ludzi z aparatem ale nie robisz zdjęć, a na końcu, gdy czujesz, że jesteś zaakceptowany przez grupę robisz zdjęcia. Podobno takie zdjęcia są prawdziwe. Ja tak nie pracuję bo nie umiem... Rafał Nowak ma 31 lat. Jako 21-letni chłopak został Laureatem I Miejsca i Wyróżnienia w konkursie "Fotograficzne Poznanie Zabytków". W 2003 r została otwarta pierwsza indywidualna wystawa Nowaka pod tytułem "Frisco - San Francisco znane i nieznane". Kolejna autorska prezentacja ma miejsce dwa lata później - wystawa Live. A obecnie zaprasza na kolejną "My friend, Jazz" prezentowaną w warszawskim klubie Helicon Jazz Cafe. |
Courtney Pine Resistance, Bielska Zadymka Jazzowa
John Scofield, Warszawa
Katarzyna Groniec, Dorota Gorjainow, Tango Operita - Szare kwiaty, Teatr Syrena, Warszawa
Emmanuelle Seigner and Ultra Orange Klub Palladium, Warszawa
1. urodziny TVP Kultura |