Miejsce

Kompatybilne Kom

Na talerzu carpaccio z białego i różowego pstrąga z kiełkami rzodkiewki i oliwą z pestek winogron. Lubi także sałatkę z jagnięciną, serem feta, ciecierzycą i miksem sałat ale ją jada zwykle z przyjaciółmi i po pracy. Dziś wpada tu w biegu, jak zwykle. Siada w sali Vintage, pod wielkimi skrzydłowymi oknami. Kasia Figura współwłaścicielka restauracji o zwięzłej nazwie Kom jest tutaj niezbyt często. Kai, mąż aktorki, przebywa w swym lokalu dużo częściej. Interesuje się wszystkim, od muzyki puszczanej w Kom, po kuchnię, sposoby przyrządzania dań i dobór win. Wszędzie go pełno. Przechadza się między otwartym szerokim hollem, poszczególnymi salami restauracyjnymi, i kuchnią, z błyskiem w oku oraz serdecznym uśmiechem. Jego zadanie to... dbać o gości. Tyle. Rozmawia, zabawia, a zainteresowanym opowiada o dziejach budynku i inspiracjach, które pomogły mu wykreować to miejsce.

Komunikacja

Kilka lat temu wraz z przyjaciółką, Wiesławą Szczep, doświadczoną restauratorką postanowili stworzyć miejsce niezwykłe. Połączenie smaków i zapachów z różnych stron świata. To miało być miejsce, w którym bez absolutnie żadnych barier, zahamowań i stereotypów spokojnie zjedzą lunch ludzie otwarci na świat i komunikatywni - dosłownie; nazwa "Kom" jest skrótem od komunikacji (tej międzyludzkiej i w innym wymiarze). Budynek, w którym znajduje się lokal to historyczna PAST'a dawna siedziba Polskiej Agencji Telegraficznej - strategiczny obiekt w czasach Powstania Warszawskiego*. Dla Kaia i Wiesławy główną inspiracją do stworzenia Kom była właśnie tradycja tego miejsca oraz Maroko. Wizja ostatecznego wyglądu Kom dopełniła się podczas kilkumiesięcznej podróży przyjaciół po Maroku. Prowadzili dzienniki, dzielili się wrażeniami, szukali smaków, zapachów, kolorów i tego czegoś, co miało być duszą Kom. Znaleźli. I w unikalny sposób połączyli historię PAST'y z międzynarodowymi wpływami i kolonialną kuchnią. Zadanie o dziwo było bardzo ryzykowne, z czasem okazało się niezwykle jasnym i prostym Kom - unikatem.

Telegraf, Enigma i Dworzec

Sale Kom (łącznie 160 miejsc siedzących, 350 stojących) nawiązują do historii bazy telegraficznej. Dużo czasu i cierpliwości wymagało odrestaurowanie wielkich, skrzydłowych, drewnianych okien. Stanowią one teraz niezwykły element, atrybut sali Vintage i Enigmy (ta ma podłogę z repliką klawiatury). Zaczynając o dołu, podziemie - sala Telegraf to przede wszystkim kameralność, nastrój, zapach cygar i dobrej whisky. Zanurzając się w skórzanych sofach mamy okazję do odkrycia charakteru tego zakątka. Tutaj przebiegały kiedyś kable będące głównymi komunikacyjnymi stolicy. W ścianach pozostałości po kablach, które w latach 1911-16 znajdowały się dokładnie pod ulicą. Motyw przewodni - aparaty telefoniczne usadowione zostały w podświetlonych wgłębieniach ściany. Oświetlenie stanowią mikrofon-kinkiet i słuchawka-wisząca lampa z przeźroczystego grubego szkła.
Imitacja szyn kolejowych i sklepienie - miodowe, grube szkło na stylowej konstrukcji wygiętej w łuk stanowi wiatę dworcową. Na podłodze złote tory przez całą długość - to sala Vintage. Marrakesch nawiązuje do Orient Expressu. Układ stolików, lustra, dyskretne oświetlenie sprawia, że czujemy się tu jak w wagonie. Przyciągają wzrok także małe stoliki z ceramicznymi czarnymi blatami. Jedno z niewielu miejsc w stolicy gdzie proponują fondue. Charakterystyczny jest także rozkład poszczególnych pomieszczeń, które łączy duży holl, a całość stanowi otwartą przestrzeń.

Rozkład jazdy - menu

Harmonia smaków to wspólne dzieło Wiesławy i Jakuba Samocia. Ona co tydzień komponuje nowe lunch menu, on z wyczuciem dobiera smaki. Pierwszą rzeczą, która przyciąga wzrok w ich kuchni są gliniane, wypalone na ceglasty kolor talerze-tażin i ogromne słoje z marynowanymi cytrusami. Menu przypomina rozkład jazdy. "Ceny są godziną odjazdu". Potrawy międzynarodowe albo lepiej - kolonialne. Dominują dania, które są połączeniem polskich tradycji kulinarnych z wpływami międzynarodowymi. Przykładowe danie wprost z menu mówiące o wszystkim to berberyjski kuskus z nowozelandzką jagnięciną (duszoną na sposób osso buco), szafranem, cynamonem, anyżem gwiazdkowatym, rzodkiewką i cukinią. Kom słynie także z ogromnego wyboru win niemalże ze wszystkich stron świata. Przychodzą tu głównie biznesmeni z okolicznych biurowców na niesztampowe lunche lub goście stołecznych hoteli, których przyciąga i jedzenie, i klimat tego miejsca. W salach słychać poważne rozmowy biznesowe, śmiech, szept, gorączkowe historie opowiadane przy stolikach - tak ma być, przecież komunikacja jest tu najważniejsza albo przynajmniej na równi z jedzeniem.


* Był to pierwszy warszawski wysokościowiec, powstał jeszcze w czasach zaboru rosyjskiego. Budynek naśladujący średniowieczną wieżę zamkową zbudowany został na ulicy Zielnej w latach 1906-1908 dla szwedzkiego Towarzystwa Akcyjnego Telefonów "Cedergren". Jego wysokość od podstawy fundamentów do szczytu wynosiła ok. 60 m . Był to wtedy prawdopodobnie najwyższy budynek w całym Cesarstwie Rosyjskim oraz jedna z pierwszych tego typu konstrukcji żelbetowych w Europie. Składał się z wieży z ośmioma wysokimi piętrami i niższej części czteropiętrowej. W 1922 budynek przejęła Polska Akcyjna Spółka Telegraficzna i dzięki temu znany jest on do dziś jako PAST-a. Źródło: Wikipedia
















« powrót | poleć znajomemu | drukuj