Studium przypadku

Pod znakiem kolibra

Niewielki kraj, o którym mówi się, że „nogami znajduje się w Ameryce Południowej, a głową w Europie”. Na 50 tys. km kw. jest tam ponad 20 parków narodowych a rezerwaty przyrody to naturalny element krajobrazu. W 1949 roku zlikwidowano armię, a w latach 80. było to jedyne miejsce w regionie bez rewolucji, zamachów stanu i wojen domowych. Kraj, który szczyci się najdłuższą średnią życia mężczyzn i kobiet w całej Ameryce. Wyjazd do tego odległego i egzotycznego miejsca był nagrodą w programie motywacyjnym dla agentów HDI Gerling (powstałego z połączenia firm Gerling i Aspecta Życie).

Incentive Concept Poland, realizator wyjazdu szczególnie polecał wybór Kostaryki, ze względu na przepiękną przyrodę, egzotykę i fakt, że jest to destynacja trudniej dostępna dla indywidualnego turysty. Wyjazd do – nazywanej Szwajcarią Ameryki – Kostaryki był prestiżową nagrodą dla najlepszych agentów.

Dziesięciodniowy program był tak zaplanowany, żeby pojawiły się w nim zarówno emocjonujące atrakcje, jak również czas na relaks i celebrację przepięknych plaż, czystej wody Oceanu Spokojnego i zapachów niespotykanych nigdzie indziej roślin.

Scenariusz w Kostaryce rozpoczął się od chilloutu po podróży. Siedemdziesięcioosobowa grupa została zakwaterowana w hotelu DoubleTree, jednym z najlepszych w San Jose (stolicy kraju), który od niedawna należy do grupy Hiltona. Tam, w przyhotelowych ogrodach tropikalnych, przy basenie otoczonym niecodzienną dla nas roślinnością wszyscy regenerowali się po podróży i nabierali sił na kolejne punkty programu, które były zdecydowanie bardziej angażujące. Trzeci dzień na pewno będzie kojarzył się z mocnym zapachem prawdziwej mocnej kawy, i to nie tylko dlatego, że jej najlepsze rodzaje serwowane były do każdego śniadania (kawa jest jednym z głównych produktów eksportowych Kostaryki i podstawowym napojem). Mocnym początkiem dnia była wizyta na plantacji kawy Doka, prowadzonej od stu lat przez jedną rodzinę. W tajniki uprawy, produkcji, a później rytuały parzenia kawy oprócz mieszkańców plantacji wprowadzali grupę lokalni przewodnicy Enrique i Rudolfo, którzy towarzyszyli grupie podczas całego wyjazdu. Naturalną pamiątką z plantacji po wcześniejszej degustacji były torebki świeżo palonej aromatycznej kawy.

Następnym punktem był wulkan Poas, którego krater o średnicy 1,3 km i głębokości 300 m, należy do największych na świecie, a w znajdującym się w jego wnętrzu jeziorze temperatura dochodzi do 400 stopni Celsjusza. Po lunchu zaserwowanym w lokalnej restauracji w samym środku lasu tropikalnego, gdzie na oczach gości barmani miksowali soki i koktajle ze świeżych marakui, papai, awokado, bananów, itd. zaplanowano trekking po egzotycznej okolicy i wizytę w Ogrodzie Wodospadów La Paz.

Po powrocie do San Jose, w hacjendzie odbyła się oficjalna powitalna kolacja, przy dźwiękach Latino Band, który później wprowadził gości w klimat i figury salsy.

Kolejnym miejscem na mapie wyprawy była Guanacaste, gdzie grupa zatrzymała się w pięciogwiazdkowym Paradisus Playa Conchal, który jest atrakcją samą w sobie (należy do luksusowej grupy The leading Hotels of the World). Położony nad dziką, szeroką i piaszczystą plażą Oceanu Spokojnego, jest także rezerwatem przyrody – legwany, motyle, małpy Titi można było spotkać na każdym kroku – w skład którego wchodzi tropikalny ogród o powierzchni 2,4 tys. akrów. O pełen relaks przy hotelowym basenie dbał także zespół grający na żywo latynoskie standardy. Ci, którzy preferowali aktywność wybrali naukę samby, rowery wodne, albo przejażdżkę katamaranem.

Guanacaste otworzyła drugi etap podróży po Kostaryce, przemieszczając się na północne wybrzeże, niedaleko granicy z Nikaraguą uczestnicy zobaczyli także suche i pacyficzne lasy tropikalne.

Kolejny dzień obfitował w dużą liczbę atrakcji i przebiegał pod znakiem urozmaiconych aktywności, osadzonych w niesamowitych krajobrazach. Już o świcie z Rincon de la Vieja wyruszyło jeep safari po okolicznych wioskach i bezdrożach a celem wyprawy było dotarcie do parku narodowego.

Na granicy parku z jeepów uczestnicy przesiedli się na prawdziwe konie. Po dotarciu do lasu okazało się, że czeka na nich kolejny środek lokomocji. Tym razem na dość dużych pompowanych przedmiotach przypominających opony spłynęli w dół rzeki (tubing).

Po lunchu na uczestników czekało tradycyjne kostarykańskie canopy, czyli bardzo popularny w Kostaryce rodzaj sportu, który polega na tym, że w uprzęży sunie się po linach pomiędzy rozpiętymi w konarach drzew platformami. Taka przejażdżka wzbudza naprawdę ogromne emocje, które dodatkowo wzmacniają przepiękne widoki podziwiane z nieco innej perspektywy. Należy też zaznaczyć, że jest to naturalny sposób poruszania się po lasach tropikalnych. System lin platform i uprzęży został po raz pierwszy zastosowany przez botaników, którzy wykorzystując te narzędzia mieli lepszy dostęp do badanej roślinności, nie niszcząc przy tym ekosystemu. Po canopy, podczas którego uczestnicy nie tylko sunęli po linach, ale wspinali się także na niemal pionową skałę, dotarli lokalną ciężarówką do gorących źródeł. Naturalna „sauna” i kąpiele błotne w tropikach przy zachodzie słońca przyniosły zasłużony relaks. Wbrew pozorom nie była to „kropka nad i” tego wieczoru. Uczestnicy wyjazdu postawili ją sadząc drzewa w parku tropikalnym, co było głosem w kwestii masowej wycinki tropikalnej roślinności w Ameryce Południowej, której skutkami są m.in. szybkie wypłukiwanie i erozja gleby, znaczne obniżenie produkcji biologicznej czy brak możliwości odbudowy złożonej struktury biocenozy. Symboliczne zakończenie dnia pełnego wrażeń wywołało bardzo duże poruszenie. Emocje towarzyszące temu punktowi programu były zaskakujące nawet dla organizatorów. Drzewa dostały imiona a uczestniczy sadząc rośliny nie tylko przypieczętowali chęć powrotu do egzotycznej Kostaryki, ale także na co dzień przywiązywanie uwagi do ekologii i ochrony środowiska.

Pobyt w Kostaryce zaplanowany była na zasadzie klamry, chillout tuż po przylocie i na zakończenie wyjazdu, a aktywne atrakcje w jego środkowej części. Oficjalnym podsumowaniem wyjazdu była uroczysta pożegnalna kolacja. Stoły ustawione były pod dachem z kostarykańskiej trawy, który utrzymywał się na dużych drewnianych palach. Z jednej strony goście mieli bezpośredni dostęp do oceanu, z drugiej – do hotelowego basenu. Dwa ostatnie dni przeznaczone były na plażowanie, comida typica (czyli lokalne przysmaki) i przygotowanie do podróży. Z San Jose grupa wyleciała do Polski.

Program wyjazdu był odpowiednio wyważony – łączył poznawanie kostarykańskich zwyczajów i kultury aktywnie i podczas zasłużonego leniuchowania na pięknych plażach. Dyskretny był także branding podczas wyjazdu. Specjalnie na ten wyjazd powstało logo, którego głównym punktem nie była nazwa firmy, a koliber, który może kojarzyć nie tylko z barwnym wyglądem, ponieważ jego pióra rozszczepiają światło na barwy podstawowe, ale także z ogromnymi emocjami – małe serce kolibra uderza 500-600 razy na minutę, a maksymalnie nawet 1260…

Klient: Gerling Polska, Aspecta Życie
Destynacja: Kostaryka
Termin: 14-23 maja 2008
Liczba uczestników: 70
Organizator: Incentive Concept Poland, www.incentive-concept.pl





Egzotycznie wyglądające krowy i kolorowe wozy kusiły... szczególnie panie.



Bezdroża zdobyte - jeep safari Gerlinga.



Prawie jak western - agenci na koniach.








Ogrody pełne motyli, kolibrów, kwiatów – niesamowite wrażenia.



Zjeżdżając po linach…

a później wspinając się po skałach…

także radzili sobie całkiem nieźle.

Ale wcześniej… w zgranym zespole wszyscy słuchali instruktorów i zakładali konieczne elementy garderoby.

Dmuchana opona – sposób na pokonanie rwącego potoku a przy okazji relaks w słońcu.

Lokalna ciężarówka. Dobry środek lokomocji.

Paradisus Playa Conchal - prawie jak w raju...







Wspólne sadzenie drzew w tropikalnym lesie – wyjątkowe budowanie grupy.







Poas – oczekiwanie aż „ukaże się” się krater.

W ogrodzie wodospadów. La Paz jest jednym z nielicznych, gdzie można wejść między ścianę skały a spadającą wodę.

Była to wyprawa z emocjami

« powrót | poleć znajomemu | skomentuj | drukuj