
|
![]() |
|
|
PIERWSZA EKSPEDYCJA
Epicentrum i ślady badaczy
Jako pierwszy wydarzeniami w tunguskiej tajdze zainteresował się rosyjski naukowiec Leonid Kulik. Jego ekspedycja po opuszczeniu Wanawary przemieszczała się w kierunku epicentrum najpierw płynąc z prądem Podkamienną Tunguską a następnie pod prąd potokami Czambą i Chuszmą. Pristań W miejscu, w którym natrafiono na pierwsze powalone przez wybuch drzewa (obrzeże epicentrum wybuchu), Kulik zdecydował się zbudować obóz zwany dziś Pristanią. Za tą decyzją przeważył fakt, że Chuszma, którą były ciągnięte załadowane ekwipunkiem tratwy, nieco dalej skręcała opuszczając miejsce dotknięte eksplozją. Był to więc dogodny punkt wypadowy do poszukiwań meteorytu. Szybko powstał tu budynek mieszkalny, spiżarnia na palach i bania (rosyjska sauna). Wszystkie budynki zbudowano z miejscowych drzew. Ponieważ użyte do budowy drewno było dotknięte pożarem wywołanym eksplozją z 1908 roku, ich ściany do dziś są osmalone. Sprawia to wrażenie, jakby stojące budynki doznały pożaru. Na grzbiecie pobliskiego pagórka, oddalonego 2-3 kilometry od Pristani, zbudowano obserwatorium astronomiczne zaznaczone na mapach jako Astropunkt. Do dziś w tym miejscu zachował się aluminiowy cokół. Nieopodal stoi rozpadająca się chatka i ławka, na której bez wątpienia przesiadywał kiedyś Kulik. Na grzbiecie pagórka zachowało się wiele drzew powalonych przez wybuch. W międzyczasie nie było tam innego pożaru a – według zapewnień dyrektor Rezerwatu – na pewno nie są to wyłomy wiatrowe. Stąd z łatwością można tam zidentyfikować tych niemych świadków tamtego wydarzenia. W latach 60. w Pristani zbudowano duży budynek mieszkalno-gospodarczy i banię oraz niewykorzystywane jak dotąd dwie małe chatki. W ostatnich latach przywieziono tu też dwa czumy – przenośne szałasy budowane przez Ewenków, mające stanowić element dydaktyczny dla ewentualnych wycieczek szkolnych. Wiele lat temu postawiono tu też drewniany słup ze strzałkami określającymi kierunek i odległość do miast lub krajów, z których docierali tu turyści. Dokładnie 30 czerwca 2008, z okazji setnej rocznicy katastrofy tunguskiej, pojawiła się tu nowa tablica z napisem: „Warszawa 4753 km”! Zaimka Kulik, nie znalazłszy meteorytu w okolicy Pristani, postanowił zbudować następny obóz, bliżej środka wypalonej tajgi. Miejsce to dziś nosi nazwę Zaimki Kulika. Obydwa te obozy łączy prowadząca częściowo przez tereny podmokłe ścieżka o długości 7 kilometrów. Na trasie marszu znajduje się przepiękny wodospad o wysokości 15 metrów. U jego podstawy stoi drewniana figurka tunguskiego boga Agdy (Ogdy). Na terenie obozu stoi doskonale zachowany budynek mieszkalny, który został rozbudowany w późniejszym okresie. Wewnątrz znajdują się przedmioty z tamtych czasów używane przez ekspedycję Kulika do badań i prac gospodarczych. Oprócz budynku mieszkalnego zachowała się tu szopa, spiżarnia na palach oraz resztki kuźni. Nieopodal w ziemi jest jama obłożona kamieniami, która służyła jako piec do pieczenia chleba. W ostatnich latach zbudowano tu dużą zadaszoną wiatę z ławą i paleniskiem a z okazji uczczenia setnego jubileuszu katastrofy tunguskiej postawiono upiornie brzydki pomnik. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Przynajmniej niedźwiedzie będą się trzymały z dala od tego miejsca. Od Zaimki Kulika wiedzie dwukilometrowa ścieżka do olbrzymiego głazu, nieco wystającego nad powierzchnię nazwanego na cześć jego odkrywcy Kamieniem Johna. Został on znaleziony w latach siedemdziesiątych przez Johna Fiodorowicza Anfinogenowa. Początkowo przypuszczano, że jest to meteoryt lub jego fragment. Później jednak wysnuto teorię, że przywędrował tu wraz z lodowcem. Tę teorię również obalono, gdyż, jak się wkrótce okazało, lodowiec nigdy nie dotarł na teren Rezerwatu. Teoria, uznana obecnie za najbardziej wiarygodną, głosi, że jest to piaskowiec (pribierieżnyj pieszczannik), który został przywleczony przez olbrzymią rzekę wypływającą z czoła lodowca. Kolejną atrakcją nieopodal Zaimki Kulika jest najwyższy szczyt w okolicy – Góra Farringtona (521 m n.p.m.), z której roztaczają się fantastyczne widoki na okolicę. Laboratorium KCE Trzecim miejscem z zachowanymi śladami bytności badaczy epicentrum katastrofy tunguskiej jest Laboratorium KCE. Powstało ono w 1959 roku na potrzeby ekspedycji prowadzonej przez Wasiliewa i Plechanowa. Skrót KCE wywodzi się od rosyjskiej nazwy po przetłumaczeniu brzmiącej: Zespołowa Samodzielna Ekspedycja. Budynek znajduje się niedaleko jeziora Czeko, zwanego też Jeziorem Łabędzim. Ostatnio włoscy badacze wysnuli hipotezę, że to jezioro w rzeczywistości jest kraterem powstałym na skutek upadku meteorytu, który w następnych latach zapełnił się wodą. W poszukiwaniu pozaziemskiego obiektu zimą na przełomie 2008 i 2009 roku zbudują na lodzie platformy wiertnicze, które posłużą im do pobierania próbek z jego dna. Na przeprowadzenie szerzej zakrojonych badań dna jeziora, takich jak bagrowanie, Włosi nie dostali zgody od Dyrekcji Rezerwatu Tunguskiego. |
![]() Bezkresna tajga - epicentrum wydarzenia z czerwca 1908 roku. ![]() Dom Leonida Kulika, pierwszego badacza katastrofy tunguskiej. ![]() Współczesna wiata w obozie Kulika. ![]() W Zaimce Kulika czas się zatrzymał. ![]() Spiżarnia. Dzięki zabezpieczonym w metalowe obręcze palom niedźwiedzie nie są w stanie wykraść magazynowanej tam żywności. ![]() Leonid Kulik. ![]() Jeden z ewenkijskich szałasów. |