![]() |
||
MONTHLY CONCEPT
EVENT•INCENTIVE•KONFERENCJE•SZKOLENIA•FUN•ROZMOWA |
NR 1 |
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
||
ANALIZA
Szaleństwa prezesów Wysokie góry, głębokie oceany, a może lepkie błoto? Menedżer na urlopie nie może obejść się bez solidnej dawki adrenaliny.
Zapracowani ale jednocześnie uzależnieni od stresu i adrenaliny biznesmeni w czasie wolnym od pracy nie szukają już spokoju i nie satysfakcjonuje ich bierny relaks. Zasobne portfele i chęć przeżycia czegoś naprawdę niezwykłego popycha ich do wyszukiwania coraz to nowszych sposobów na "odpoczynek". Szczególnie dobrze prosperują zatem firmy specjalizujące się w organizowaniu śmiałkom ekstremalnych i niezwykle oryginalnych wypraw dostarczających solidną dawkę adrenaliny.
- Po wykonaniu ekstremalnego zadania człowiek zaczyna zastanawiać się nad swoją nieograniczoną mocą, siłą, z istnienia której do tej pory być może nawet nie zdawał sobie sprawy. Przełamanie bariery strachu wyzwala niesamowitą energię. Zaobserwowałem to zjawisko np. podczas chodzenia po rozgrzanych węglach. Instruktor jogi, zaprzyjaźniony Kameruńczyk w ciągu pół godziny jest w stanie odpowiednio nastroić ludzi i przygotować do wykonania zadania. Zabawa wywołuje niesamowite emocje, a po wszystkim ludzie nie mogą uwierzyć, że włożyli nogę w ogień - opowiada Tomasz Nocoń, Toopi. Spacer po węglach to nadal jednak jedno z lżejszych zadań. Królują sporty ekstremalne, także te w najdziwniejszych formach. Nurkowanie w Egipcie, rafting czy skoki na bungee to dziś już przeżytek. Jeśli nurkować to z rekinami, jeśli skakać, to w takim miejscu, by niemalże nosem otrzeć się o taflę wody.
Pomysłowość w cenie
Jednym z modnych ostatnio i szczególnie polecanych przez biznesmenów sportów ekstremalnych stał się free ride (jazda na nartach w trudno dostępnych miejscach, poza wyznaczonymi szlakami) i heliskiing (zjazd z najwyższych szczytów lodowców, na które narciarzy wwozi helikopter). W Polsce obecnie istnieje kilka firm proponujących tę dość niezwykła atrakcję. Niemniej jednak ci, którzy mieli okazję spróbować ekstremalnego szusowania po lodowcach, w przepięknych dziewiczych terenach po puszystym śniegu są zachwyceni. Wygasły wulkan czy lodowiec w narciarskiej kolekcji to naprawdę duże osiągnięcie. Ekstremalni narciarze, dla których takie szaleństwo warte jest każdej ceny wyjeżdżają w tym celu na kamczackie czynne wulkany. Tam, pomimo, że temperatura wynosi minus 15 stopni Celsjusza, szaleńcza jazda na nartach wiąże się jednak z dodatkowym ryzykiem wjechania na gorące skały. Organizator m.in. heliskiingu zabiera niewielkie grono swych bardziej wymagających klientów na lodowiec Riksgrasen w Szwecji. - Impreza rozpoczyna się wylotem do Kiruny w Szwecji i stamtąd transferem około dwóch godzin do Riksgransen. Wynajmujemy hotel i zapewniamy ekipie cały sprzęt niezbędny do jazdy pozatrasowej. Podczas wyjazdu przez kilka dni latamy śmigłowcem i w odpowiednich miejscach skaczemy w pełnym wyposażeniu na lodowiec - opowiada Artur Kołodziej, Freerajdy. - Uczestnictwo w takiej imprezie daje uczucie niezapomnianej przygody i kontaktu z naturą w sposób szczególny. Proszę zwrócić uwagę na fakt, że np. na Alasce operator gwarantuje 1000000 akrów dziewiczego puchu i uczestnik ma szansę założyć swój ślad na stoku, którym jeszcze nikt wcześniej nie zjeżdżał! Wyprawa z całą pewnością integruje uczestników. Kiedy odleci śmigłowiec i ucichnie w oddali hałas, jaki wytwarzają łopaty uderzające o powietrze, ludzie pozostają sam na sam z dziewiczą przyrodą zdani tylko na siebie i przewodnika. - dodaje. W ubiegłym roku przygodę swojego życia, jak mówi przeżył także Aleksander Płygawko, Senior Product Manager Xylab z Krakowa. - Byłem uczestnikiem programu "Narciarstwo wysokogórskie". Dostałem pytanie: Chcesz spróbować czegoś innego, czegoś więcej na nartach? Masz 30 sekund na zastanowienie. Obawa przed niestandardowym sposobem "używania gór" była gdzieś w środku i cały czas pulsowała, powodując wątpliwości. Ale zgodziłem się, pojechałem, spędziłem naprawdę wspaniały czas w górach. Podjąłem wyzwanie, zrobiłem coś, czego nigdy wcześniej nie robiłem, udowodniłem sobie, że się da - mówi.
Emocje z góry
Innym sposobem na odpoczynek w modnym stylu jest wspinaczka wysokogórska. Królują wyprawy na Kamczatkę i Alaskę ale także do Japonii. Zdobywanie oblodzonych szczytów kilkutysięczników dostarcza wielu mocnych wrażeń i wbrew pozorom nie jest przypisane tylko wyszkolonym alpinistom. Edyta Michalak, na co dzień dyrektor operacyjny firmy farmaceutycznej pasjonuje się wyprawami górskimi i swoją pasją postanowiła podzielić się z innymi zakładając wspólnie z Wenezuelczykiem Sergio Yrigoyen Luna firmę Explorer. Przed wysokogórskimi wspinaczkami zalecam zdobycie np. Roraimy - prawie 3 tysięcznego szczytu wenezuelskiego. To dobry sposób na sprawdzenie swojej wytrzymałości i niezłe ćwiczenie psychologiczne - opowiada. Nierzadko wycieczki górskie oprócz elementów wspinaczki zawierają także inne niespodzianki np. przelot śmigłowcem bądź rejs żaglowcem do miejsca skąd wyruszy wyprawa.
Scenariusz wyprawy jest bardzo szczegółowo opracowany i przemyślany przez organizatora. Grupa musi np. wspólnymi siłami przejść przez most na linach bądź pokonać pionową skałę, na którą wspiąć się trzeba przy pomocy łańcuchów. Uczestnicy często muszą nawzajem wyciągać się z opresji a przy tej okazji uczą się zaufania. Niemałą przygodą dla ekipy jest także organizacja bazy i nocleg na dużej wysokości. Zazwyczaj jest to nieunikniona atrakcja gdyż wyprawy planuje się przynajmniej na kilka dni i nie zawsze noc spędza się w wygodnym schronisku górskim. Wyprawa zyskuje jednak na tym ponieważ ma bardziej przygodowy charakter. - Podczas dwudniowej wyprawy na szczyt Roraimy śpimy w hamakach wywieszonych w obozowiskach usytuowanych na bloku skalnym. To jest duże przeżycie - opowiada Edyta Michalak. Reset energetyczny
Ekstremalne sporty wyzwalają energię, uczą pokory w stosunku do życia ale także do drugiej osoby. Patrzymy z podziwem na kogoś, kto jest lepszy od nas bo przełamał lęk wysokości i wzbił się w niebo paralotnią, a z uśmiechem przyjmujemy kolejne wyczyny zamaskowanych saperów, którzy dla zabawy przemierzają pola minowe i ochraniają prezydenta. Każdy może wybrać taką formę zabawy, jaka mu najbardziej odpowiada. Choć chyba nie bez podstaw są stwierdzenia, że pracownik biurowy woli poszaleć nurkując bądź jeżdżąc w szaleńczym tempie na quadach, a pracownik na co dzień wykazujący się aktywnością fizyczną i psychiczną woli odpoczynek w wygodnym fotelu przed telewizorem. Dla jednych i drugich wskazana jest jednak od czasu do czasu oczyszczająca dawka adrenaliny. Z tym jednak założeniem, że jedni fundują ją sobie w cenie 2, a inni 20 tys. zł. Czy to jednak ma jakieś znaczenie?
|
| « powrót | poleć znajomemu |
![]() |
![]() |